wtorek, 3 listopada 2015

ranek #2




Właśnie słyszę jak coś zakłóca mój sen, wybudza mnie z Nirvany. Otwieram oczy i z prędkością światła staram się wyłączyć budzik. Telefon mam zawsze obok poduszki, jeśli szybko nie wyłącze alarmu przez następne 20 min. mam w głowie najgorszą melodię świata i mój dzień od razu zaczyna się źle. Czasem mam tak, że budzę się z randomową piosenką
dziś: hit me baby one more time,
Z rana mam najgorszy humor na świecie, lepiej nie podchodzić do mnie, nie mówić, nie szeptać, nie oddychać. Mam wtedy ochotę zabić wszystko i wszystkich. Wracam aby się ubrać, jeśli mam pomysł to jest to dość prosty proces. Częściej jednak jest tak, że patrzę w szafę i szukam ubrań, oczywiście stwierdzając, że chyba znów czas  na zakupy, bo nie mam co na siebie włożyć!

Wracam na śniadanie, nadal w złym humorze, robię szybko płatki z mlekiem, małą kanapkę do szkoły. Przy tym robiąc hałas na cały dom, przecież niechcący, każdy o tym wie... Jestem prawie gotowa do wyjścia.

Zakończyła się właśnie najgorsza cześć mojego dnia. Póżniej już jakoś leci...
Do następnego poranka


salut

Jak wasze ranki?

czwartek, 29 października 2015

(nie)codziennik #1



Jest jesień, spadają liście, na ulicę wychodzą eskimosi, owinięci długimi szalami, pokryci puchową podpinką. Słońce świeci, nie jest już takie samo. Promienie przebijają się przez samotne i suche gałęzie drzew. Miasto jak zwykle w pośpiechu. Mijam starszą panią z psem, młodych ludzi, pana z banku w formalnym garniturze, z kubkiem niedopitej kawy.Ma świetnie zawiązany krawat. Obok niego matka z dzieckiem, tłumacząca swojemu synowi, aby pamiętał o swoim drugim śniadaniu.
Idę do szkoły, jak zawsze tą samą drogą. Dziś jest inaczej. Dostrzegam rzeczy, które kilka minut po siódmej rano, są dla mnie kompletnie niewidoczne. Każdy nadal zmierza w swoim kierunku. Chwila... Dlaczego zastanawiam się jaką żonę ma ten Pan w garniturze, i czy jest z nią szczęśliwy?
Czy dziecko nie zapomni swojego śniadania? Bo jeśli tak, byłoby głodne. W autobusie słyszę, że kobieta siedząca naprzeciwko mnie, ma dziś ważny wykład. Co jak pójdzie, jej źle?

W szkole jak zawsze, mijają kolejne lekcje, przerwy. Słyszę dzwonek, przywołujący koniec zajęć. Wracam. Dziś bez muzyki, zapomniałam słuchawek. Wpadam do sklepu, otwieram drzwi od domu. Jem obiad, coś oglądam, uczę się. Nagle wpada mi myśl o tych, których minęłam, chciałabym dowiedzieć się jak im upłynął czas.


Bez odpowiedzi.

 Kolejny dzień tygodnia, ten sam czas, miejsce. Nie ma ich. Dlaczego oczekuję, że tu mogą być? Jakaś magiczna więź?


salut.